poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ciężki dzień

    Źle spałam tej nocy. Coraz częściej miałam problemy ze snem. Ociężale zwlekłam się z mojego łóżka pokrytego czarna pościelą. Ruszyłam w stronę ciasnej łazienki pokrytej błękitnymi kafelkami i wzięłam długi prysznic. Kiedy czułam się na tyle rozbudzona, żeby zjeść śniadanie. poszłam w stronę kuchni. Kiedyś mojego raju, po prostu uwielbiałam siedzieć w tej kuchni, a teraz staram się wchodzić tam jak najrzadziej. Zrobiłam płatki na mleku i usiadłam na wysokim krześle. Jadłam powoli, bo chyba  szybciej nie dała bym rady. Przygnębiał mnie fakt wczorajszej wizyty u ordynatora oraz to, że nie mogłam się wczoraj niczego nauczyć. Czemu wylądowałam u mojego szefa na dywaniku ? Za zbyt bezpośrednie rozmowy z pacjentami kliniki. No, a przy okazji zostały mi zabronione kontaktowanie się w godzinach w pracy z osobami z poza personelu. Może to lepiej, Harry wydawał się miły i pewnie bardzo szybko bym go polubiła, ale przecież to nie moje progi. Może i nie jestem osobą najbiedniejszą w Londynie, ale do najbogatszych też na pewno nie należę. Nie zazdrościłam mu jednak pieniędzy, sławy, tylko tego że patrzy ktoś na niego w ten magiczny sposób, niesamowity. Kiedy pomogłam mu wejść do Jego sali czekał na niego nie wysoki chłopak Louis i to on patrzył tak na niego. Coś wspaniałego zobaczyć tak dwoje zakochanych w sobie ludzi. Żałuje tylko, że mnie to już minęło.
    Kiedy skończyłam jeść płatki, ubrałam się w pierwsze lepsze rzeczy jakie wisiały w szafie. Nie miałam ochoty się stroić, w zasadzie nigdy nie miałam ochoty, ale dzisiaj jakoś bardziej. Przeczuwałam, że ten dzień ma należeć do jednych z tych, kiedy chcesz, żeby przejechał Cię autobus. Najlepiej taki dwu piętrowy. Wyszłam na zatłoczone miasto. Przyzwyczaiłam się do zapachu spalin, ale pojechałabym do rodziców za miasto. Na razie jednak musiałam iść na mój cudowny staż. Dziś postanowiłam wyjść trochę wcześniej by kupić sobie jakieś spodnie, bo ostatnio porwały mi się ulubione. Najchętniej bym je zszyła, ale były już tyle razy zszywane, że w tym przypadku pomogła by raczej tylko taśma izolacyjna, a z takiej nie miałam zamiaru korzystać. Miałam na oku zwykłe czarne rurki i zielone dresy z adidasa, ale jednak pozostałam przy rurkach. Dresy innym razem. Przed wejściem do mojej ukochanej kliniki kupiłam jeszcze kawę dla Emmy, a herbatę dla siebie i po pączku z toffi. Uwielbiam pączki z toffi. 
- Cześć Claire.- przywitała mnie wesoło Emma.- Widzę, że masz dla mnie kawę.
- Co się stało ?- spytałam zdziwiona mojej przełożonej, a zarazem przyjaciółki.
- Erik mi się oświadczył - piszczała pokazując pierścionek.
- To cudownie.- przytuliłam ją.- Już myślałam, że nigdy się nie zdobędzie na odwagę. Mówiłaś już rodzicom?
- Tak, dzwoniłam wczoraj do mamy i prosiła, żebyś do nich przyjechała.
- No nie wiem, chyba jeszcze nie jestem gotowa.- powiedziałam  zasmucona.
- Wydaję mi się, że to najwyższy czas, żeby przełamać lody.- poklepała mnie po ramieniu.
- Niestety muszę się z Tobą zgodzić.- powiedziałam i ruszyłam w stronę szatni. - idę się przebrać, a ty pomyśl co mogłabym Ci kupić z okazji ślubu- uśmiechnęłam się szeroko. 
   Założyła swój błękitny kitel i wzięłam głęboki w dech, by nie chodzić smutna przy Emmie. Nie chciałam jej popsuć humoru.
- I co wymyśliłaś coś? - spytałam.
- Na razie nie, ale jak wpadnie mi coś do głowy to od razu Ci powiem.
- Może porcelanową zastawę.- powiedziałam poważnym głosem.
- Broń Boże!- krzyknęła.
  Po rozmowie z Emmą udałam się by zbierać podpisy od pacjentów naszej kliniki, którzy mieli dzisiaj zajęcia. Trafiłam na niesamowicie denerwującego pana Watsona. Oczywiście, gdy weszłam do Jego sali uśmiechał się do mnie szeroko. 
- Dzień dobry Panie Watson.- powiedziałam uprzejmie.- Czy mógłby pan podpisać się w tym miejscu?
- A czy umie pani napisać skargę?- spytał udając miłego, pozbawiony wrażliwości pan Watson.
- Zależy w jakiej sprawie?- odpowiedziałam.
- W sprawie twojej przełożonej. Jest nie miła pyskata i nie wie co robi. Wydaje mi się być zagubiona.- mówiąc to gładził moją rękę jak bym była Jego rzeczą.
- Panie Watson, jeśli się panu wydaje, że pozwolę napisać skargę na moją przełożoną to pan się grubo myli i proszę mi wziąć tą rękę!- uniosłam głos. Nie musiałam długo czekać by słyszeć obelgi z ust mojego "ulubionego" pacjenta.
- Ty dziwko, czy ty wiesz z kim ty masz do czynienia. Ja to bym mógł tobą podłogę zmywać, a nie będziesz na mnie wrzeszczeć suko.- nagle jak rycerz na białym koniu wbiegł Harry. Nie mam pojęcia skąd on się tam wziął, może szedł po kanapki. Tak na pewno szedł po kanapki do blisko leżącego sklepiku.
- Niech pan przestanie obrażać tą dziewczynę! Słychać pana w całym szpitalu! Nie wstyd panu!- krzyczał.
-Dobra idźcie mi stąd i mi się na oczy nie pokazujcie!- krzyknął bardzo zdenerwowany pan Watson.   
    Gdy wyszliśmy z pokoju.
- Nie musiał się pan wtrącać.- powiedziała cicho, lecz ze złością w głosie. - Dałabym sobie radę.- Chciałam już odejść, ale zatrzymała mnie Jego ciepła dłoń.
- Ok. To może w ramach rekompensaty kawa?- spytał z szerokim uśmiechem. Mówił jakbym była jego przyjaciółką.
- Niestety pracuję, jedyne co mogę zrobić to zaprowadzić pana do pańskiego pokoju.- odpowiedziałam ozięble.
-Nie, dzięki.- odwrócił się na pięcie. Gdyby to nie ode mnie zależało to poszłabym z nim na kawę pogadać, no nawet na dwie, ale nie mogłam. Pomimo tego, że się wtrącił w całą tą kutnie, ale nie mogłam ignorować ostrzeżeń własnego szefa.
Ten dzień wydawał się do kitu całkowicie, ale nie zapowiadało się lepiej.Gdy Emma poprosiła mnie o zrobienie masażu pacjentowi, który jest w gabinecie numer 7. Zgodziłam się, pomimo tego, że miałam godzinę przenoszenia przyrządów z sali 12 do 15. Oczywiście spotkałam tam swojego rycerza. Był znowu prawie nagi, ale jakby bardziej rozluźniony. Znowu zaczął mówić
- Przepraszam, rzeczywiście nie powinienem się wtedy wtrącać.- nastała chwila ciszy, jak by liczył, że zaraz coś powiem.- Mam taką ogromną ochotę pójść do kina przejść się do galerii z budżetem co najwyżej 100 funtów, tak jak za starych dobrych czasów. Kupić jakiś ciuch nawet taki wieśniacki i pójść do KFC bez tego tłumu wokół mnie. Może jednak kupił bym sobie spodnie, bo moje się często niszczą. Żyć jak przeciętny człowiek, a ty Claire kiedy byłaś w kinie?- spytał
-Nie mogę odpowiedzieć panu na to pytanie.
-Rozumiem.- westchnął. Siedzieliśmy tak w ciszy, a ja masowałam tak jego wyćwiczone ciało. W pewnym momencie zapukał do mnie szef i powiedział, że po ukończeniu sesji i odprowadzeniu pacjenta mam się zjawić u niego w gabinecie. 
- Może się pan ubrać ja poczekam za drzwiami.- powiedziałam.
-Claire czekaj, czy to wszystko przeze mnie?- ja nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam. Czekałam na niego jakieś dziesięć minut.- Czy my nie możemy normalnie porozmawiać Clarie?- ja tylko na niego spojrzałam i nic nie potrafiła powiedzieć, po prostu nic.
Gdy znaleźliśmy się pod Jego pokojem. Zauważyłam innego faceta, kojarzyłam go skądś, ale nie miałam pojęcia skąd.
-Życzę panu miłego dnia.- powiedziałam i ruszyłam w stronę gabinetu ordynatora. 
-----------------------------------------------------
Dzięki, ze wpadliście na mojego bloga i oczywiście proszę o komentarze. . 






niedziela, 19 stycznia 2014

Pierwsze spotkanie

-Cześć Emma- powiedziałam do mojej przełożonej. Znałyśmy się również prywatnie, więc mówiłam sobie z nią na ty.- Mam dla Ciebie gorącą kawę.
-Jeszcze tylko 4 godziny pracy.- westchnęła.
-Jak tam pan Watson ?- spytałam. Ten facet lubił dawać na w kość, ciągle narzekał, a próba wykonania z nim jakich kogokolwiek to istna męczarnia. Mam szczęście, że mój dyżur trwa tylko 4h i nie musiałam przychodzić, kiedy Emma miała z nim indywidualną rehabilitacje.
-Weź mi nic nie mów, było gorzej niż wczoraj- mówiąc to wzięła łyk kawy.- Dobrze, że jeszcze tylko tydzień i go pożegnamy. A zapomniałabym, czeka Cię dzisiaj trochę papierkowej roboty, mamy nowego na oddziale. 
- Co z nim ?-spytałam.
- Miał wypadek na motocyklu po pijaku i właśnie zdjęli mu gips, po ciężkim złamaniu nogi, nic nadzwyczajnego. Trzy tygodnie ćwiczeń i masaże, ale z Tego co słyszałam nie nabędzie się u nas zbyt długo.
- Dobra to ja się biorę do roboty.- mówiąc to usiadłam przy biurku.
- A i chciałabyś u niego zająć  się masażami?-spytała, dobrze znając moją odpowiedź.
- Jasne.- i wtedy spojrzałam w kartę pacjenta. Widniało na niej napis HARRY STYLES.- To ten Harry Styles?
- Tak,a co chcesz autograf to Ci załatwię.- w tym samym momencie mój długopis uderzył w jej głowe.
-Sory, Emma- powiedziałam z udawanym przejęciem. 
Przez cały dzień  nic się nie działo w sumie, co miało się dziać na oddziale rehabilitacyjnym, przecież to nie SOR. Pomagałam Emmie przy paru pacjentach. Zbierałam podpisy od rehabilitowanych. Nic specjalnego, aż do momentu kiedy zawołała mnie moja przełożona. Weszłam do pokoju, gdzie leżał młody chłopak na specjalnym łóżku. Wnętrze miało brązowe ściany i było sość przyciemnione. Pewnie w zwykłym szpitalu było bu wszystko białe, niebieskie, błękitne lub szare, ale jestem w tzw. "szpitalu dla bogatych", więc tu wygoda pacjentów była najważniejsza.Był prawie nagi, nie licząc ręcznika położonego na jego miednicy. Zaczęłam od masażu nogi. Miał strasznie napięte mięśnie, ale im dłużej masowałam mu nogę. Tym bardziej stawał się rozluźniony. Potem przystąpiłam do masażu pleców, ponieważ taki zaoferował szpital pacjentom. W tym momencie chłopak zaczął ze mnie rozmawiać..
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak dawno nie było mi tak przyjemnie, cudowne uczucie. Masz do tego talent. Szkoda, że nie mógł bym tak codziennie. Tylko praca i praca. Było, by wszystko w porządku, gdyby ta prace nie obejmowała, by mojego życia prywatnego. A tak wgl. jak masz na imię?
-Claire.- odpowiedziałam zachrypniętym głosem.
-Ładnie.- skomplementował mnie dziewiętnastolatek.
-Dziękuje, ale czy mogłabym coś powiedzieć Panie Styles.
-Jasne.
- Czy to nie jest tak, że śpiewanie sprawia pana przyjemność. Każda cząsteczka pana ciała pragnie śpiewać całą wieczność, a każdy ruch struny głosowej sprawia panu większą przyjemność niż seks.- powiedziałam zawstydzona, to były słowa pewnego wokalisty, którego znałam już dobrze, ale nie widziałam się z nim od dłuższego czasu... niestety.
- Ale to inny rodzaj przyjemności, a tak wgl. też śpiewasz, bo mówiłaś to z taką pasją.
-Nie.- odpowiedziałam.- Możesz już się ubrać, poczekam na Ciebie przed drzwiami i zaprowadzę do pokoju.
-----------------------
Mile widziane są komentarze, nawet te złe. Dzięki za przeczytanie, bo to się dla twórcy najbardziej liczy, ale komentarze byłyby wskazówką czy to zakończyć czy też nie. 


środa, 15 stycznia 2014

Prolog

    Sama dziwie się, że właśnie to robię. Pisze streszczenie swojego życia na jednym z blogu, którego nikt nie będzie czytać. Ktoś mi powiedział, że to ułatwi mi zrozumienie mojego życia i pokaże jakie jest niezwykłe. Ale czy ta niezwykłość polega na tym, że znam Harrego Stylesa. Mam nadzieje,że nie.

Moja życie zaczęło zmieniać się jakieś pięć lat temu, byłam zwykła dziewczyną , chodziłam na studia, pracowałam. Co prawda nie spotykałam się ze znajomymi, bo miałam problem z nawiązanie kontaktu z innymi. Nie dbałam o siebie. Zazwyczaj zakładałam rurki, jakąś koszulkę i na to bluzę.Nie robiłam makijażu. Nigdy nie miałam ochoty się stroić i nakładać na siebie maski. Chyba to do mnie nie pasowało i nadal nie pasuje. Przyszedł okres w życiu, kiedy próbowałam to zmienić, ale to było znacznie później. Nie mogę uwierzyć, że to było moje życie. Tak wiele się zmieniło, a przecież miało być proste. Miałam skończyć studia, wyjść za mąż i mieć gromadkę dzieci.

Mam wrażenie, że przy życiu trzymała mnie wtedy wiara. Być może muzyka też miała w tym jakiś udział, bo sprawiała, że mogę się przenieś w inny świat, w coś bardziej fascynującego niż prostota mojego życia. Bóg mi pomógł i wierze, że maczał w tym swoje palce.

Wiele osób przewinęło się przez moje życie, ale tylko niektóre wzięły na siebie ciężar pójścia u mego boku. Chciałabym im podziękować, bo byli niesamowici i pomogli, kiedy byli mi potrzebni,pomimo tego że nic nie musieli robić. Dzięki nim potrafię być szalona i wolna, a wcześniej nie było to łatwe. Bóg zesłał mi swoich aniołów i dał mi znak, że można żyć inaczej i w ten sposób sprawił, że jest już wszystko w porządku.

Szablon by S1K